Aktualności
"Rodzina Maryi" wróciła do Ołpin na Boże Narodzenie
Autorką wiernej kopii dzieła mistrza sprzed ponad pół tysiąca lat jest Agnieszka Dziurawiec, której także trudno odmówić mistrzostwa. Dziś kopia bardziej przypomina pierwowzór niż nadszarpnięty zębem czasu oryginał.

Wielka Rodzina Maryi" z Ołpin to wysokiej klasy, datowane na ok. 1510 rok, jedno z najwybitniejszych dzieł sztuki późnogotyckiej. Jest odczytywane jako wyjątkowe pod względem artystycznym. W kościołach na terenie diecezji tarnowskiej jest kilka obrazów tego autora określanego mianem "Mistrza Rodziny Maryi". Ten z Ołpin jest jednym z najlepiej przebadanych, a umiejętności malarza ujawnione na nim – najwyższej próby. To dzięki niemu anonimowy mistrz zyskał swe imię. Do dziś zachwyca znawców staranność wykonania dzieła, wyjątkowy warsztat, skrupulatność i logika detali (ani jeden włos nie jest przypadkowy), spójność, ład, precyzyjność i pewność ręki mistrza. Oryginał znajduje się od niemal 140 lat w Pałacu Biskupa Erazma Ciołka, będącego częścią Muzeum Narodowego w Krakowie. W 1887 roku podarował go temu muzeum Karol Rogawski – właściciel Ołpin, archeolog i konserwator zabytków. Trudno stwierdzić, jak wszedł w jego posiadanie (prawdopodobnie obraz pierwotnie wisiał w kościele farnym w Bieczu), ale faktem jest, że za jego sprawą to wysokiej klasy malowidło jest z Ołpinami identyfikowane.
Inicjatorem swoistego powrotu Wielkiej Rodziny Maryi do Ołpin w związku z rokiem jubileuszowym jest miejscowy proboszcz ks. Jerzy Janeczek. Dzięki niemu wierna kopia obrazu znalazła się w kościele oraz została uroczyście odsłonięta i poświęcona podczas Pasterki – Mszy św. w noc wigilijną. Jak tłumaczy kapłan, to nie tylko ukłon w stronę dziedzictwa Ołpin, ale też patronki parafii – Maryi, by Boże Narodzenie świętować w gronie całej Jej rodziny. Dzieło przedstawia bowiem Matkę Bożą, Dzieciątko Jezus, św. Józefa, ale też 20 innych krewnych Pana Jezusa – Jego dziadków, ciotki, wujków, kuzynów. Trudno nie zauważyć, że i powodem ich spotkania na obrazie jest narodzenie Jezusa oraz że Bóg-Człowiek przyszedł na świat w rodzinie wielu świętych wspominanych na kartach Biblii, a wśród małych kuzynów jest św. Jan Chrzciciel i kilku apostołów.
Autorką wiernej kopii dzieła mistrza jest Agnieszka Dziurawiec z Tarnowa. I jej trudno mistrzostwa odmówić. Proboszcz uważa, że obraz wyszedł lepiej niż oryginał. I jest w tym sporo racji, choćby z tego względu, że pierwowzór jest już mocno nadszarpnięty zębem czasu, widoczne są na nim pęknięcia i zniszczenia. Autorka kopii nie starała się odtworzyć destruktu, ale oryginał sprzed 500 lat. Dziś to właśnie w ołpińskim kościele można zobaczyć, jak ten obraz wyglądał, kiedy wyszedł z warsztatu mistrza.

Praca nad tym obrazem zajęła pani Agnieszce około roku. Wymagała wnikliwych studiów nad oryginałem.
W odtworzeniu dzieła pomogły autorce kopii studia nad obrazem i opracowanie prof. Jarosława Adamowicza, obecnie dziekana Wydziału Konserwacji Dzieł Sztuki na ASP w Krakowie, który i ona ukończyła. Współczesne badania nad obrazem pozwoliły jej m.in. na odczytanie pięknych brokatów imitujących ozdobne tkaniny adamaszkowe na sukniach głównych postaci, które dziś już są niewidoczne na oryginale z powodu utlenienia i pociemnienia srebra, a na kopii ten oryginalny szczegół widać. To jeden z elementów odróżniających te dwa obrazy. Kopia została też według zasady lekko pomniejszona, ale powstała jak pierwowzór na desce lipowej, dobrze wysezonowanej, bo mającej prawie 20 lat, która spadła jak w nieba o wymiarach takich jak trzeba. Nad obrazem pracował cały zespół fachowców. Więcej na ten temat będzie można przeczytać w dodatku tarnowskim papierowego wydania "Gościa", który ukaże się na niedzielę 4 stycznia.
Źródło: Artykuł Gość Tarnowski 26.12.2025 15:41 GOSC.PL/ Beata Malec-Suwara




